Na stole stawia pajdy ciemnego chleba. Miseczkę smalcu ze skwarkami. Obok błyszczy jak skorupa żółwia ciemnobrązowy okrągły bochen. I pachnie. Nie, nie pachnie. Odbiera zmysły.
- To jak to jest z tym jedzeniem chleba z niejednego pieca? – pytam.
- O, to cała tajemnica – uśmiecha się bardziej do siebie niż do mnie Jacek Śliwa, mistrz piekarski, szef koła regionalnego Stowarzyszenia Piekarzy Rzeczpospolitej w Kielcach. Ostatni, co tak chleb odbija (formuje).
- Wie pani, co to rajzer? – zagaduje.
- Piekarz – obieżyświat?
- A tam, obieżyświat. Skarb!